To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Forum Galway ZTI

Występy i aktualności - Galway

-ip- - Czw 20 Gru, 2007 23:27
Temat postu: Galway
Galway to nazwa hrabstwa i miasta w Irlandii. Miasto stanowi artystyczną i kulturalną stolicę tego kraju. Zachęcam do wrzucania do tego tematu różnych informacji oraz ciekawostek związanych z Galway.

Założyłam temat, bo znalazłam witrynę o Galway, którą sądzę, że warto odwiedzić: http://www.galway.cal.pl/ . Zgodnie z opisem twórców strony: „Serwis internetowy hrabstwa Galway. Rozważania na temat tego, kim jesteśmy w Irlandii.” ;-)

Z ciekawostek dodam, że od kilkudziesięciu lat w Galway odbywa się Festiwal Ostryg :-D

Skellig - Pią 21 Gru, 2007 00:26
Temat postu: Re: Galway
-ip- napisał/a:
Miasto stanowi artystyczną i kulturalną stolicę tego kraju.

Z tym to bym polezimował... :P Tzn. polemizował.
Z tego co wiem o tytuł stolicy kulturalnej i artystycznej toczy się rywalizacja między Dublinem a Galway ;)
Coś jak u nas rywalizacja Krakowa z Warszawą. Przynajmniej coś takiego słyszałem z ust prezesa TPI ;)
Poza tym 2,5 roku temu byłem w Galway i szczerze mówiąc... (tylko niech mnie zespół za to nie zlinczuje* ;) ) wielkiego wrażenia na mnie nie wywarło w porównaniu z Dublinem, choć dla mnie akurat każdy zakątek Irlandii jest piękny, ale gdyby ktoś pytał mnie co odwiedzić w Irlandii to Galway byłoby gdzieś dalej na liście ;)

* - hehe, a skąd się najprawdopodobniej wzięło słowo "linczować"? :) Ano od XV-wiecznego burmistrza Galway Jamesa Lyncha :D -> http://www.tpi.poznan.pl/index.php?pid=21

BtW: Oczywiście wymawiacie nazwę Galway poprawnie acz nieintuicyjnie, tj. "Golłej"? ;)

BtW2: Jakby była taka potrzeba, to mogę wrzucić kilka swoich fotek Galway na forum, choć z drugiej strony takich w necie jest pewnie duużo i pewnie nawet ciekawszych od tych moich ;)

-ip- - Pią 21 Gru, 2007 01:18

Skellig napisał/a:
Z tego co wiem o tytuł stolicy kulturalnej i artystycznej toczy się rywalizacja między Dublinem a Galway ;)
Coś jak u nas rywalizacja Krakowa z Warszawą. Przynajmniej coś takiego słyszałem z ust prezesa TPI ;)
W sumie z nikim na ten temat nie rozmawiałam, ale trochę o tym czytałam i jakoś takiej informacji nie znalazłam.

Skellig napisał/a:
BtW: Oczywiście wymawiacie nazwę Galway poprawnie acz nieintuicyjnie, tj. "Golłej"? ;)
Si! I wszystkich naokoło poprawiamy XD

Skellig napisał/a:
BtW2: Jakby była taka potrzeba, to mogę wrzucić kilka swoich fotek Galway na forum,
Łaj nat? ;-)
Owca - Pią 21 Gru, 2007 11:57

A mnie siostra mówiła, że to jest artystyczne takie miasto bo tam ludzie stoją na ulicach i zarabiają jakimiś dziwnymi rzeczami... tańczą i śpiewają i takie inne.... No, jak Kraków....
Teraz to już nie wiem jak to jest bo to były wrażenia siostry mej Katarzyny :-)

Skellig - Pią 21 Gru, 2007 12:51

Ilu ludzi, tyle opinii... ;) Ja podzielam zdanie prezesa TPI, który to rzekł, że Galway jest trochę przereklamowane, a idąc główną ulicą Galway trudno było mi się z nim nie zgodzić ;)



Osławiony Hiszpański Łuk... Nie zrobił na mnie szczególnego wrażenia ;)





Widok na chyba główną ulicę (deptak) Galway.



Zamek Lyncha... (trochę kwadratowy wprawdzie ;) ). I chyba jednocześnie tam na dole placówka jakiegoś banku.


To bodajże Kościół Kolegiacki Św. Mikołaja. Nic specjalnego...

No ale na pewno nie widziałem wszystkiego, co można zobaczyć w Galway. Choć raczej większość ;)
W każdym razie zdecydowanie wolę Dublin ze swoim Christ Church i tamtejszymi podziemiami, Trinity College i tamtejszą Wielką Biblioteką, z The Book of Kells... Z pomnikami James'a Joyce'a, ofiar Wielkiego Głodu, O'Connell'a, trumną Strongbow'a...

Galway lubię. Ale jest wiele fajniejszych miejsc w Irlandii jak dla mnie ;) ("plus" Galway jest taki, że stamtąd już blisko do pięknego Doolin i na Wyspy Aran ;) ).
Inna sprawa jest taka, że jeśli ktoś powie, że "Galway to dziura", a takie zdania na pewno łatwo usłyszeć, to znaczy też, że sama Irlandia nie będzie mu się podobała.
Galway nie jest spektakularne, Irlandia również nie. A jednak tak piękna dla co poniektórych ;)

Rhiannon - Pią 21 Gru, 2007 13:00

Nie wiem jak wy, ale ja w wakacje się tam wybieram :-P
Pavlaque - Pią 21 Gru, 2007 13:23

no tak... jak spojrzałem na jedno z tych zdjęć :->
W Irlandii nawet skały są zielone :dance: :keke:

hornet - Pią 21 Gru, 2007 20:18

wydaje mi się że kulturalność danego miejsca nie objawia się jego budowlami , ale tym co się tam dzieje czyli jakieś występy, ludzie którzy tam coś ciekawego robią, ogólną atmosferą miejsca (kawiarnie,knajpki itp, ciężko mi to opisać). Czy spotkałeś się Skellig może właśnie z czymś takim?Jeśli tak chętnie poczytam o tym :mrgreen:
Skellig - Pią 21 Gru, 2007 22:30

hornet napisał/a:
wydaje mi się że kulturalność danego miejsca nie objawia się jego budowlami , ale tym co się tam dzieje czyli jakieś występy, ludzie którzy tam coś ciekawego robią, ogólną atmosferą miejsca (kawiarnie,knajpki itp, ciężko mi to opisać).

Też, ale jak dla mnie nie tylko :) Czym byłby Kraków bez Wawelu, smoka, Rynku, sukiennic...
Cytat:
Czy spotkałeś się Skellig może właśnie z czymś takim?Jeśli tak chętnie poczytam o tym :mrgreen:

Nie za bardzo... ale niech tylko znajdę jedną książeczkę...

NiefortunneZdarzenie - Pią 21 Gru, 2007 22:34

Skellig napisał/a:
niech tylko znajdę jedną książeczkę...


jak ją znajdziesz to będziemy mieć przynajmniej co czytać na forum w czasie Świąt ;) a ja chętnie się dowiem tego i owego o Galway ;D mówię tu oczywiście teraz o mieście :P


pisz wszystko co wiesz i słyszałeś ;P w ogole all all all ;)

-ip- - Pią 21 Gru, 2007 23:25

Skellig napisał/a:
Nie za bardzo... ale niech tylko znajdę jedną książeczkę...
Przeczytałam "księżniczkę" i zastanawiałam się, o co Ci chodzi XD

Ja mam relację od osoby, która była w te wakacje w Galway. Mówiła, że pełno jest straganów na ulicy, że cały czas się coś dzieje i w ogóle mnóstwo ludzi z czymś występuje. Czy jakoś tak to było ;-)

-ip- - Nie 23 Gru, 2007 12:23

Fáilte – „welcome stranger” – „witaj nieznajomy”! Napis wieńczący większość drzwi, witryn sklepów, restauracji, barów.
Dublin – miasto ochoczo nastawione do „nieznajomych gości”, można powiedzieć miasto wielu twarzy i to nie tylko pod względem różnorodności kulturowej.
Wystawa ma na celu ukazanie wielobarwności tego miejsca. Przedstawia jego piękno, które niestety mało ma z „zielonej wyspy” będąc jednocześnie jej sercem, a jednak urzeka swą urodą. Urok skontrastowany jest z ciemną stroną miasta, z jego mrokami, smutkami, a może i biedą. Dublin – miasto kolorów, a także czerni i bieli z wszystkimi odcieniami szarości. Ulice tętniące życiem, ale i obojętnością, ludzie zagubieni w wirze, natłoku spraw, przystający przy wielobarwności, obojętni na biedę i szarość.

źródło: http://www.mbp.jasnet.pl/...le=opis&id=1320

Stolica powinna reprezentować kraj, w związku z czym... Galway jest stolicą artystyczną i już :-P ;-)

Skellig - Nie 23 Gru, 2007 12:47

To tak jak u nas stolicą artystyczną byłaby Włoszczowa... :-P Niee, Galway nie pasuje mi na żadną stolicę, ale zdaje się jest to 3. pod względem wielkości miasto Irlandii, co by tłumaczyło dlaczego pretenduje do miana jakiejś stolicy; ot przerost ambicji :-P

Z drugiej strony...

Wiki:

"Zabytki i kultura

Anglikański Kościół św. Mikołaja jest największym zachowanym średniowiecznym kościołem w Irlandii. Miasto słynne jest ze swoich mocnych tradycji celtyckich: muzyki, pieśni i tańca. Charakterysyczne jest także używanie język języka irlandzkiego w oznaczeniach budynków, ulic i innych miejsc w mieście. Miasto posiada irlandzkojęzyczny teatr, Taibhdhearc na Gaillimhe. Galway jest swego rodzaju bramą do Gaeltacht - obszaru, w którym czynnie używa się języka irlandzkiego.

Wydarzenia kulturowe Na początku każdego roku, w styczniu to tam zaczyna się celtyckie święto wiosny Fleadh Imboilg. W kwietniu odbywa sie międzynarodowy festiwal literatury. Następnie w maju festiwal muzyczny. Czerwiec i lipiec przeznaczone są na festiwale filmowe i teatralne. Natomiast w sierpniu swoje święto mają miłośnicy koni z całej Irlandii, którzy przybywają na słynne wyścigi (Galway Races). We wrześniu można wziąć udział w Międzynarodowym Festiwalu Ostryg. W październiku odbywa się Międzynarodowy Festiwal Sztuki dla dzieci, a w listopadzie Tulca Visual Arts Festival.

Najważniejsze zabytki:

- Brownie Square - brama z XVII wieku;
- Dzielnica Łacińska z XVI wiecznym Lynch's Castle i średniowieczną kolegiatą św. Mikołaja;
- Katedra św. Mikołaja,
XVI wieczny Hiszpański Łuk. "


No, trochę się tam dzieje... W każdym razie wizualnie nie przekonuje ;) A takie Lynch's Castle spokojnie można by nazwać Lynch's House ;)

Rhiannon - Nie 23 Gru, 2007 16:57

Nazwa Galway pochodzi prawdopodobnie od nazwy Galvia, który był księciem mitycznej krainy Fir Bolg. Książę ów utonął w rzece nazywanej wcześniej rzeką Galwey, a obecnie rzeką Corrib. Inna legenda mówi o tym, iż nazwa Galway wywodzi się z irlandzkiego Gaillimh co oznacza w staroirlandzkim cudzoziemca. , tak więc nazwa może oznaczać "miejsce cudzoziemców". Cudzoziemcami mogą być osadnicy anglo-normańscy, którzy przybyli tu w XIII w.

W epoce kamiennej ludzie mieszkali na brzegach rzeki Corrib, pozostały po nich różne wyroby takie jak strzały, noże, groty. Najstarsze ślady ludzkich osad na terenie miasta Galway datują się właśnie na czasy epoki kamiennej. Śladem tym jest kamienny grobowiec (dolmen) znajdujący się w Menlo, a liczący sobie 5 tys. lat ! We wschodniej części Galway w rejonie Ballybane, znajdują się również ślady kamiennego fortu co świadczy o dużym znaczeniu tego miejsca w odległych czasach.

Pierwsze wzmianki o budowlach na terenie Galway związane są z budową fortu przez ludzi z prowincji Connacht u ujścia rzeki Corrib, który miał strzec osady przed atakiem ludzi z południowej prowincji, z Munsteru. Wzmianki te pochodzą z XII w.

W XIII w. Normanowie pokonali mijscowego pana z rodu O'Flaherty, a w 1236 r. Richard de Burgo zbudował tu zamek, a miasto zostało otoczone murami obronnymi według wzoru normańskiego. Średniowieczne Galway było bardzo silnym miastem. W XIV w. mówiło się że jest trzecim po Londynie i Bristolu portem handlowym wysp !

Eyre Square Rok 1484 jest jedną z ważniejszych dat w historii Galway. W tym roku zarówno papież jak i król Ryszard III Angielski dali znaczne swobody kupcom z Galway co doprowadziło do wyboru pierwszego burmistrza miasta i pierwszego strażnika kościoła św. Mikołaja. Galway nazywane jest miastem plemion (rodów - The city of the Tribes), chodzi tutaj o znakomite rody mieszczański, których było 14: Athy, Blake, Bodkin, Browne, Deane, Darcy, Font, French, Joyce, Kirwan, Lynch, Martin, Morris, Skerret. Były to przede wszystkim rodziny kupieckie, pochodzenia normańskiego i wywodzące się z XII wieku. Stali się ekskluzywna klasą rządzącą. Najsłynniejszym rodem mieszczańskim byli Lynch'owie. W ciągu 170 lat, od 1484 do 1654 aż 84 burmistrzów wywodziło się z tej rodziny. !

Prawo Lyncha - korzenie tego określenia sięgają XV w., kiedy to burmistrzem Galway został James Lynch. Był on zamożnym kupcem handlującym z Hiszpanią i zbijającym na tym handlu fortunę, zwłaszcza bliskie kontakty miał z rodziną Gomez z Kadyksu. Po powrocie z jednego ze swych wojaży do Hiszpani, Lynch przywiózł do Galway syna swojego przyjaciela, aby zamieszkał w Irlandii jako przedstawiciel handlowy swej rodziny. Lynch liczył, iż młody Gomez zaprzyjaźni się ze jego własnym synem Walterem Lynchem. Walter jednak szybko stał się zazdrosnym, kiedy okazalo się , że jego narzeczona poświęca wiele uwagi przystojnemu Hiszpanowi. Zazdrość przeszła w nienawiść a w konsekwencji doprowadziła do zabicia Gomeza. Zgodnie z obowiązującym prawem burmistrz musiał ukarać mordercę najwyższą karą, kraą śmierci przez powieszenie. Tak więc ojciec skazał syna na stryczek. Nikt w całym mieście nie chiał jednak wykonać wyroku na powszechnie lubianym Walterze, dlatego też ojciec własnymi rękoma nałożył sznur na szyję syna i go powiesił. Tak burmistrz stał na straży prawa !

Claddagh RingCladdagh to dzielnica Galway leżąca nad ujściem rzeki Corrib, za tak zwnym Łukiem Hiszpańskim. To właśnie stamtąd wywodzi się najsłynniejszy pierścień Irlandii - claddagh. Dwie dłonie trzymają serce nad którym znajduje się korona. Pierścień ten symbolizuje przyjaźń, wierność i miłość. Używany był i jest jako pierścień zaręczynowy lub pokazujący stan wolny - w zależności jak jest noszony. Osoby stanu wolnego noszą go sercem do paznokcia, a osoby zajęte koroną do paznokcia. Zwyczaj ten jest stale żywy w Irlandii. Uważa się, że pierwszym jubilerem, który zrobił ten pierścień był Richard Joyce, a działo się to około 1700 r.

University College Galway Dwie z największych bitew stoczonych w Irlandii miały miejsce w hrabstwie Galway. W 1504 r. Około 20 kilometrów na północ od miasta stoczona została bitwa pod Knockdoe. W bitwie tej podobno pierwszy raz użyto prochu w Irlandii. W 1691 r. W bitwie pod Aughrim, 60 km na wschód od miasta zginęło ponad 8 tys. Żołnierzy. Znaczenie Galway znacznie podupadło po wojnach XVI wieku. Dopiero wiek XX przywrócił miastu należytą pozycję.
Galway jest jednym z najpiękniej położonych miast Irlandii. Stanowi jednocześnie wspaniałą bazę do odwiedzin dzikich rejonów Connemary a także Wysp Aran. Przedmieście Salthill ma najdłuższą w Irlandii nadmorską promenadę. Na północy miasto sięga do wspaniałego Jeziora Corrib, stanowiącego znakomite tereny do wędkowania. Innym sławnym darem morza są znakomite ostrygi z Zatoki Galway uważane przez koneserów za jedne z najlepszych na świecie. Galway uznawane jest za jedno z najszybciej rozwijających się miast Europy. Liczy obecnie ponad 50 tys. mieszkańców. Liczba ta daje mu trzecią pozycję w Irlandii.

Z Galway związanych było wielu znakomitych pisarzy, takich jak: W.B.Yeats, James Joyce, Oliver St. John Gogarty, Lady Augusta Gregory, Edward Martyn, Padraic O Conaire, Violet Martin i Walter Macken. To właśnie w hrabstwie Galway w miejscowości Kinvara, Yeats umieścił pierwszą siedzibę Irlandzkiego Teatru Narodowego. W rezydencji Lady Gregory w Coole Park House niedaleko Gort narodził się ruch Odrodzenia Literatury Irlandzkiej.

Co warto zobaczyć w Galway:

* Kościół Kolegiacki Św. Mikołaja znajduje się w centrum miasta. Powstał w 1320 r. Podobno modlił się w nim przed wypłynięciem do Ameryki Krzysztof Kolumb. Znajduje się w nim m.in. grób burmistrza Lyncha, który stojąc na straży prawa powiesił nawet własnego syna !
* Plac Eyre zwany także Parkiem Pamięci J.F. Kennedy'ego jest centralnym placem miasta. Znajduje się tu rzeźba Padraic'a O Connairem, jednego z najwybitniejszych nowelistów początku XX w. Niedaleko stoją armaty pamiętające Wojnę Krymską, zostały one ofiarowane oddziałom Connaught Rangers.
* Przy głównym deptaku Galway, Shop Street, znajduje się Zamek Lyncha. Jest to w zasadzie dom mieszkalny a nie zamek, którego powstanie datuje się na 1320 r., odnowiony został w wieku XIX. Na frontonie znajdują się wspaniałe płaskorzeźby przdstawiające m.in. herby rodziny Lynch'ów.
* Katedra miejska została zbudowana na dominującym nad miastem wzniesieniu. Powstała na miejscu dawnego więzienia.
* Uniwersytet w Galway powstał w 1849 r. I liczył początkowo 68 studentów. W zasadzie jest to University College czyli część Universytetu Irlandii, którego college znajdują się w Cork, Belfaście i Dublinie. Uniwerstytet słynie ze wspaniałych zbiorów bibliotecznych, a także wspaniałej kolekcji współczesnego malarstwagmach został wybudowany w stylu Tudorów.

źródło

-ip- - Nie 23 Gru, 2007 17:27

Skellig napisał/a:
ot przerost ambicji :-P
Zmieniamy nazwę, bo jeszcze nam się udzieli XD

---edycja---

Iryjska nazwa Galway: Gaillimh.

Lynch:
„Rzeczywiscie po miescie krazy kilka takich legend, ale jak dotad nie znaleziono dowodow na to, ze ta historia jest prawdziwa. No poza oknem, ktore do tej pory pokazuja mieszkancy Galway, gdzie kilkaset lat temu burmistrz mial powiesic swojego syna. Legend zreszta jest wiecej. Jakbys sie uparl to znalazlbys tez mieszkancow, ktorzy z zapalem beda cie przekonywac, ze Kolumb przed wyprawa do Ameryki modlil sie w jednym z tutejszych kosciolow. Jedynym dowodem na to jest fakt, ze w kronikach zachowalo sie nazwisko majtka na statku, ktore brzmialo de Galway. Tak czy inaczej know how nie polega na wieszaniu swoich dzieci przez wladze miasta tylko na stworzeniu takiej atmosfery, zeby ludzie chetnie tu przyjezdzali. A tak wlasnie jest.”
http://galwayanita.blox.p...i-na-forum.html

Dublin:
„Osobiście uważam, że Dublin to..w istocie duża wioska.”
http://galwayanita.blox.p...ListaKomentarzy

Powyższe teksty są z blogu Anity pisanego z Galway: http://galwayanita.blox.pl/ . Polecam cały, można się fajnych rzeczy dowiedzieć i (pomimo paru błędów ortograficznych i takich innych ;) ) mi się bardzo podoba. A musicie jeszcze wiedzieć, że niecierpię blogów :-P

Poniżej przeklejam kilka tekstów i ciekawostek, które mnie najbardziej przypadły do gustu :-)

„Idee bank hollyday wytlumaczyl mi natomiast Polak z autobusu do centrum Cork. Powiedziel, ze " Irlandczycy wymyslaja sobie swieta i sa w tym mistrzami swiata". Bank hollyday oznaczalo dla niego cos jak polski dlugi weekend.”
http://galwayanita.blox.p...i-na-forum.html

Zostawienie bagażu:
„No zostawilam i juz ( zreszta nie bez racji byl tu '"pilny" telefon z gazety:))A odzyskalam sposobem na " smutnego sepa". To znaczy wrocilam na dworzec, znalazlam kierowce ( oczywiscie innego niz ten, z ktorym przyjechalam) i powiedzialam w czym tkwi problem ( zostawilam bagaz, przepraszam, to takie straszne, nie wiem co robic). Wyobraz sobie, ze kierowca porzucil swoj autobus, wzial klucz- pasowal do wszystkich autobusow tej firmy- a poniewaz oczywiscie nie znalam numeru autobusu, ktorym przyjechalam, chodzil ze mna od jednego do drugiego i sprawdzal. Jeden mial juz ruszac wiec go zatrzymal i tez sprawdzil. W koncu bagaz sie znalazl caly i zdrowy. Rzecz jasna strasznie glupio mi bylo, ale kierowce ta sytuacja raczej bawila ( jego pasazerow raczej mniej bo stali na przystanku i czekali).”
http://galwayanita.blox.p...ladala-tak.html

„Z tymi nazwami wcale nie jest taka prosta sprawa, bo na przyklad czytajac gazety, tekst jest caly po angielsku az tu nagle ktos sie po irlandzku wypowiada i tracisz watek:)Dzieki irlandzkiemu jednak w pubie moga funkcjonowac dwie zupelnie niezalezne spolecznosci- na przyklad klienci mowia po angielsku, a barmani po irlandzku, jak przypuszczam jedni o drugich:)”
ibidem

„Zaskoczył mnie jednak przede wszystkim ksiądz, który mszę odprawiał. Zaczął od pogadanki z wiernymi ( Witam- jak sie macie- mam nadzieję że sie wyspaliście, bo jest dopiero 10 rano- mimo to cieszę się że jesteście) Potem przeszedł do intencji ( Słyszeliście, że Karen wróciła ze szpitala- pomódlmy sie za tych, którzy leżą w szpitalu- jak bedziecie wracać uważajcie na korki- pomódlmy się o bezpieczeństwo na drogach w trakcie długiego weekendu),”
http://galwayanita.blox.p...zestochowy.html

Odprawianie co drugą niedzielę mszy świętych w języku polskim.
http://www.polish-chaplai...0(Co.%20Galway)

„Wczoraj przydrzyła mi się taka oto historia: szukałam ulicy Flood Street, ale kogo bym nie zapytała o kierunek okazywał się turystą albo emigrantem i pojęcia nie miał gdzie ta ulica jest. Więc tak chodziłam i chodziłam, aż w końcu spostrzegłam starszego pana w okularach, który wygladał na takiego, co tu całe życie spędził. Bingo!- pomyślałam- i podeszłam żeby zapytać o drogę.
- Przepraszam, gdzie jest Flood Street?
-Co? Nie słyszę cię dziecko- powiedział dziadek przestawiając dłoń do ucha
- Flood Street- powtórzyłam podnosząc głos o kilka tonów
- Czuję się dobrze, a ty?
- Nieważne- poddałam sie w końcu, a kiedy chciałam odejść, dziadek nagle przemówił ludzkim głosem
- Oj, żartowałem tylko, źle wymawiasz "d" na końcu wyrazu. Powinno być zaakcentowane: Flood Street. Powtórz
- Flood Street
- Bardzo dobrze
- To gdzie jest Flood Strret?
- Nie mam pojęcia
I kiedy znowu chciałam odejść, dziadek zarechotał:
- Czekaj czekaj, żartowałem, choć zaprowadzę cię. A jak się nazywasz?
- Anita
- Anita?
- Źle pan wymawia "n"
- Bo ja wymawiam " anita" po angielsku, a ty nie. To jakiej ulicy szukasz?
Flood Street była tuż za rogiem. Irlandzkie poczucie humoru jest dziwne:)”

http://galwayanita.blox.p...ci-roznych.html

„Od dzisiaj to oficjalne- nie udało mi się wyprowadzić z równowagi ani jednego Irlandczyka. Nie pomogło guzdranie się w kolejce, ani udawanie bardzo uciążliwego klienta. Nie pomogło wyśmiewanie ich ulubionego sportu czyli GAA. Nie pomogło zabieranie czasu bardzo zajętym ludziom. Nic nie dała też jazda autobusem w godzinach szczytu i pytanie kierowcy co 15 sekund o to jak bardzo jesteśmy spóźnieni. Zawsze, wszyscy uprzejmi byli do upadłego. No to zaczęłam w końcu pytać- na ulicy, w sklepie, w pubie- co ich denerwuje, a oni tylko kręcili głowami, że w sumie to nie wiedzą. I wtedy pomyślałam sobie, że jest taka rzecz, bo mój rozmówca powiedział, że białej gorączki dostaje jak dzwoni do banku albo telekomunikacji i ciągle jest przełączany do kolejnego menu. - I co? I co jak już możesz pogadać z kimś żywym?- pytam, a on na to: "No w sumie to nic, bo ten żywy jest zawsze taki miły, że po co mam na niego wrzeszczeć?". Poddaję się.”
http://galwayanita.blox.p...apitulacje.html

„poznajcie Jamesa, który ma dwie wersje siebie- raz pozuje na pomnik kloszarda, a raz na pomnik angielskiego arystokraty. Studiuje na uniwersytecie w Galway i wybrał irlandzki jako język wykładowy. A oto fragment rozmowy:
- Dobrze mówisz po irlandzku?
- Dobrze ( i tutaj mówi coś, czego nie potrafie zrozumieć ani powtórzyć)
- Co powiedziałeś?
- Nie mogę ci powiedzieć
- Przecież przed chwilą to zrobiłeś. Przetłumacz tylko.
- Nie mogę ci powiedzieć, bo by mnie matka zabiła, że coś takiego kobiecie powiedziałem. ”

http://galwayanita.blox.p...k-z-betonu.html


A blog ten znalazłam poprzez artykuł na Gazecie i przekleję go tutaj jako mirror, bo do archiwalnych artykułów Gazety jest dostęp płatny:
„Dwa światy dwóch języków w Galway
Galway jest miejscem, gdzie język irlandzki zaczyna być żywym językiem używanym na co dzień. Chociaż przez lata pokutował stereotyp, że ludzie mówiący po irlandzku są biedni, prości i niewykształceni, a sami Irlandczycy wstydzili się nim posługiwać, to dzisiaj przeżywa on prawdziwy renesans.
I to nie tylko na użytek turystów, często... przeciwko nim. Świetnie to widać w najstarszym pubie w Galway, który mówiąc nawiasem kiedyś miał być "kawiarnią z klasą", a jego właściciel wywiesił nawet w latach 40-tych kartkę z napisem, że tam się "nie pluje, nie przeklina głośno, nie uprawia hazardu i nie mówi po irlandzku". A że jego klientela była odporna na perswazje właściciela szybko stał się chyba najbardziej typowym, wręcz pocztówkowym pubem w Galway.
Język irlandzki natomiast stał się swoistym kodem "tubylców" kiedy mówią o przyjezdnych. W barze rozbrzmiewa skoczna irlandzka muzyka, piwo leje się strumieniami, na ścianach wiszą zdjęcia i wycinki z gazet i ze wszystkimi można się po angielsku dogadać. Jednak kiedy stali bywalcy (wręcz rezydenci) chcą porozmawiać "w cztery oczy" przechodzą szybko na irlandzki i za nic w świecie się nie zrozumie o czym mówią. Bo irlandzki, przynajmniej dla mnie, jest absolutnie niewymawialny. Nie mniej jednak niejednokrotnie byłam świadkiem jak za sprawą języka w pubie tworzyły się nagle dwie zupełnie odrębne i nie wchodzące sobie w drogę społeczności, a po chwili wszystko wracało do normy topiąc się w morzu rozmów i zabawy.
Dzisiaj znajomość irlandzkiego nie jest już w żadnym razie sprawą kłopotliwą, a wręcz przeciwnie - powodem do dumy. W Galway funkcjonuje szkoła nauki tego języka, większość pubów i sklepów ma swoje irlandzkie nazwy, irlandzki pojawia się też w wypowiedziach anglojęzycznych gazet lokalnych. Ma się dobrze i nawet staje się modny. Są też oczywiście dwujęzyczne nazwy miejscowości.
A żeby tak wrzucić jeszcze kamyczek do opolskiego ogródka to wszyscy nasi radni optujący za zmianą nazw ulic powinni tutaj przyjechać na szkolenie bojowe. Mieli by po prostu pełne ręce roboty, bo w Galway domów trzeba szukać nie po nazwie ulicy i numerze, tylko po nazwie - a te są przeróżne; mniej i bardziej stosowne, np. Camelot, Wyspa zakonnic, i wiele innych po irlandzku, które trudno odczytać, a co dopiero zrozumieć.”

źródło: http://miasta.gazeta.pl/opole/1,86260,4625632.html



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group