Ogłoszenie 
To forum korzysta z ciasteczek :] Więcej o tych słodkościach: www.wszystkoociasteczkach.pl

Poprzedni temat :: Następny temat
Celt - jakim go widzą
Autor Wiadomość
Rhiannon 


Wiek: 33
Skąd: Będzin
Wysłany: Nie 02 Gru, 2007 12:09   Celt - jakim go widzą

Żeby dowiedzieć się na temat człowieka u Celtów czy innych narodów trzeba przede wszystkim sięgać do tego jak żyli.

Jeśli chodzi o Celtów przeważnie opieramy się nie na źródłach, a na opracowaniach (tłumaczenie też jest już pewnego rodzaju opracowaniem) prawdy już nigdy nie poznamy, a wszystko, co powiemy, będzie dalszą lub bliższą spekulacją.
Wszystko to dzisiaj są dywagacje i akademickie teorie. Starożytni Celtowie dawno zeszli z areny dziejów i nigdy do końca się nie dowiemy, jacy byli naprawdę.
Ale z tego co się ogólnie przyjęło: Celtowie cenili honor i odwagę, dlatego dla zachowania swojego imienia w legendach, gotowi byli oddać życie. I dlatego tak bardzo fascynowali Rzymian, bo pomimo swego barbarzyństwa, w oczach żołnierzy Imperium wciąż pozostawali honorowymi i godnymi przeciwnikami. Pisze między innymi o tym Gąssowski w „Mitologia Celtów”: "Wiara Celtów w życie pozagrobowe zawierała w sobie dwie zasadnicze sprzeczności, zauważone już przez autorów starożytnych, przewijające się w mitach aż po schyłek pogaństwa: jest to wiara w reinkarnacje dusz i jednoczesne przekonanie o nieśmiertelności duszy. Cezar pisał, że według nauki druidów „dusze nie umieraj,. lecz wchodzą w inne ciała". Inaczej zaś pisał Lukan: "...Jeśli wierzyć druidom, cienie nie udają się do milczących obszarów Erebu i bladych królestw podziemnego Disa, ten sam duch kieruje naszymi członkami w innym świecie; śmierć jest tylko środkiem długiego życia". Lukan widział w tym główne źródło odwagi wojowników galijskich. Pogląd Cezara podzielali Diodor Sycylijczyk i Waleriusz Maksymus, uważając, że wiara w wędrówkę dusz została Celtom zaszczepiona przez pitagorejczyków. Podobny pogląd jak Lukan wypowiadali Pomponiusz Mela i referujący Timagenesa Ammianus Marcellinus. Także oni uważali, że głęboka wiara w nieśmiertelność duszy, połączona z wizją wiecznego szczęśliwego bytu w zaświatach, sprzyjała pobudzeniu odwagi i pogardy śmierci u Galów."
P.B. Ellis pisze "Arystoteles twierdził, że Celtowie nie obawiali się niczego - "ani trzęsienia ziemi, ani fal"
Natomiast co do męstwa konkretnie to mogło ono tez po części wynikać z tego, że Celt identyfikował się nie tylko ze swoimi czynami, ale z czynami swoich przodków, rodu itd. Znane są przecież wzmianki o tym, że pojedynek Celtów zaczynał się od próby przestraszenia przeciwnika i barwnego opowiedzenia o czynach swoich, ale także czynach przodków, tak jakby były one jego. Myślę, że takie coś może nieść jak na skrzydłach - uzbrojenie w przekonanie o tym, że czyny przodków, te wszystkie heroiczne czyny są także moimi (poprzez głęboką identyfikację z rodem). Poza tym ponoć Celtowie w ogóle lubili przechwałki i opinia wśród współplemieńców była ważna aż do przesady ( widać to choćby w cyklu ulsterskim, czy legendach takich jak ta o prosięciu Mac Datho). Dobre imię było nawet ważniejsze od życia (np. uczta u Bricriu). Ewentualna wiara w reinkarnację to nie jedyny powód. I jeszcze jedno - sam ich styl walki mógł sprzyjać takiej heroicznej odwadze. Przeraźliwe trąbienie (trąba zwana carnyx), okrzyki, nieprzewidywalne ruchy, walka przeważnie w trójosobowych grupkach, czyli jeden wielki głośny kocioł potrafi wyzwolić w człowieku niesamowite pokłady szaleńczej odwagi. W takiej sytuacji człowiek nie myśli już o sobie, tylko działa.
Najpierw napisałam o tym po w czasach starożytnych ludność ciągle walczyła. Jednak mimo zamiłowania do wojaczki Celtowie znani ze swojej niezrównanej odwagi rycerskości, wielkiej dzielności i brawury kochali jednocześnie piękno, sztukę, naturę poezje i filozofie. To teraz pokrótce wszystko po kolei: Bardzo ważna sprawą jak na tamte czasy i później było to, iż mężczyźni i kobiety mieli równe prawa. Kto przez małżeństwo wnosił więcej majątku rządził bardziej w domu – mogła to tez być kobieta (u Celtów rządziły też Królowe jak Boudicca czy Medb i nie było to niczym niezwykłym). Stosunki wewnątrzrodzinne cechował dość wysoki status kobiety. Pewne dane wskazują na to,
że kobiety celtyckie wyższego stanu zachowywały w małżeństwie dużą swobodę, wkraczającą także w sferę zagadnień seksualnych. Jednocześnie zaś występowało zjawisko konkubinatu, uznawanego prawnie. Wynika to w dużym stopniu z faktu istnienia kilku - co najmniej ośmiu, a według niektórych badaczy dziesięciu - rodzajów małżeństwa, uznawanych w prawie obyczajowym. W każdej formie małżeństwa rozwody były możliwe w świetle prawa i tolerowane przez obyczaj, pod warunkiem jednak obopólnej zgody.

W gigantycznym skrócie mówiąc o druidach można powiedzieć o tym iż odgrywali najważniejszą pozycje u Celtów gdyż oni przede wszystkim pielęgnowali duchowość celtycka a także przekazywali nowym pokoleniom umiłowanie do piękna sztuki, natury poezji i filozofi. Celtowie wyznawali wielu bogów. W czasach historycznej (a więc znanej nam z przekazów greckich i rzymskich) starożytności kultura celtycka stykała się i wielokrotnie przenikała z kulturami śródziemnomorskimi, dając czasem zadziwiające wyniki.
W wielkim kotle historii, w którym mieszały się różne kultury, druidzi mieli swoje miejsce. Byli nie tylko kapłanami plemion celtyckich. Można rzec, że byli bardzo ważną kastą społeczną. Ich wiedza i mądrość sprawiała, że każdy król i wódz celtycki bądź zasięgał ich rady od czasu do czasu, bądź miał na stałe doradcę, lub doradców, wywodzących się z tej grupy. Druidzi zajmowali się więc nie tylko sferą sakralną życia, ale i również świecką. To oni byli nauczycielami królów, bajarzami, oni sprawowali sądy. To druidzi też zajmowali się wieszczeniem przyszłości. Ale także, w ciszy swoich leśnych pustelni, zajmowali się zgłębianiem tajemnic świata natury. Poznawali działanie ziół i naturalnych substancji, badali ruchy gwiazd, zajmowali się tym, co możemy określić dzisiaj mianem filozofii. Mówiąc o druidach, nie sposób nie wspomnieć o bardach i filidach, zwanych owatami. Ale to niech pozostanie na inny watek ;)
Wracając do zwyczajnego społeczeństwa Celtowie w rozmowie używają niewielu słów i posługują się zagadkami, przeważnie tylko czyniąc aluzje do spraw i wiele pozostawiając domyślności. Często przesadzają, dążąc do wywyższenia siebie i obniżenia pozycji innych. Są samochwalcami i często rzucają pogróżki, skłonni są też do patetycznego komedianctwa, a jednak nie można im odmówić bystrości umysłu i przyrodzonych zdolności do nauki".
". Strabon zaś tak widzi Celtów: "Cała rasa, która nazywa
się teraz galijską lub galacką, jest żarliwie rozmiłowana w wojnie, dumna i skora do walki, skądinąd zaś prawa i wolna od przywar charakteru. Kiedy się ich rozdrażni, gromadzą się w zastępach gotowych do boju [...]. Ale tak samo, jeśli skłoni ich do tego łagodna namowa, chętnie poświęcają swą energię użytecznym zajęciom i nawet oddają się studiom literackim. Siła ich polega zarówno na wielkiej mocy fizycznej, jak i na liczebności [...]. Do szczerości i śmiałości ich usposobienia trzeba dodać cechy dziecinnego samochwalstwa i zamiłowania
do ozdób."


Na razie tyle. Pytania? ;)

Bibliografia dostępna jeśli ktoś sobie tego zażyczy, za dużo miejsca by zajęła.
_________________
‘Only the past I hold, for the heart I can’t possess
And the heart is every moment our destiny and our time
Till the rivers run backward and the moon no longer turns the tide
So hear me as I tell my truth
All is for love, and all is forever.’ Dancing on the dangerous ground
 
 
 
hornet 


Wiek: 33
Skąd: Sosnowiec
Wysłany: Nie 02 Gru, 2007 12:53   

ja mam, ja mam całą masę pytań ;-) ale raczej bardziej by pojawiła się na nie odpowiedz tutaj niż bym się czegoś dowiedział :lol:

jak wyglądali celci, jak się ubierali itp ( bo większość z nas ma chyba Asterixa i Obelixa przed oczami )
gdzie występowali, się znaczy na jakich terenach żyli.
jak wyglądało ich społeczeństwo
to na tyle narazie

A teraz cześć pochwalna, Aniu bardzo fajny artykuł, bardzo się cieszę, że się kolejny pojawił, jesteś genialna :mrgreen: i brawo za to, że Ci się chce ;-)
 
 
 
Rhiannon 


Wiek: 33
Skąd: Będzin
Wysłany: Nie 02 Gru, 2007 14:03   

Pytający za to, ze pytają zostaną nagrodzeni szybką odpowiedzią ;)

wygląd Celtów
Wykopaliska archeologiczne poświadczają znany ze źródeł pisanych obraz uzbrojenia wojownika. Wyposażony był on w długi, prosty miecz obosieczny, włócznie i oszczepy. Do ochrony służyła drewniana tarcza o kształcie owalnym, okuta wokół żelazną taśmą. Tarcze bywały bogato zdobione, malowano na nich znaki i wyobrażenia figuralne, okuwano je dodatkowo metalowymi aplikacjami. W niektórych grobach spotyka się żelazne pasy łańcuchowe. Uzupełniającym uzbrojeniem był nóż bojowy. W II wieku p.n.e. spotyka się sporadycznie ostrogę (pierwotnie noszono tylko jedną) z brązu lub żelaza. Wielką rzadkością był hełm i kolczuga. Pisarze starożytni zwracali uwagę, iż niektórzy Celtowie stawali do walki nago, mając na sobie poza bronią jedynie pas. Tak przedstawiają
Galarów słynne rzeźby hellenistyczne. Można sądzić, iż mamy tu do czynienia z zabiegiem o cechach magicznych, sięgającym bardzo odległych czasów. Diodor Sycylijczyk tak widzi ten lud: „Pod względem fizycznym Galowie mają wygląd przerażający, a glosy ich mają głębokie i bardzo ostre brzmienie. „[...] możni golą policzki, ale wąsy zostawiają, by swobodnie rosły, aż zakrywają usta. Kiedy więc jedzą, wąsy nurzają się w pożywieniu, a gdy piją, napój przepływa jak gdyby przez sito. Podczas posiłku nie siedzą na krzesłach, ale na ziemi, podścielając pod sobą skóry wilków albo psów. Usługują im wtedy najmłodsze z ich dorosłych dzieci, zarówno chłopcy, jak dziewczęta. Obok nich, na rozpalonych ogniskach, są kotły i rożny z wielkimi kawałami mięsa".
Strabon zaś tak widzi Celtów: Do szczerości i śmiałości ich usposobienia trzeba dodać cechy dziecinnego samochwalstwa i zamiłowania do ozdób. Noszą ozdoby złote, naszyjniki na szyjach, bransolety na ramionach i przegubach rąk, dostojnicy zaś mają barwione szaty, obsypane zlotem".
Wspomniane przez Strabona naszyjniki należą do bardzo charakterystycznych ozdób celtyckich. Były to sztywne, nie zamknięte obręcze żelazne, brązowe lub złote, ozdobnie zakończone, pierwotnie noszone przez kobiety, ale z czasem używane tylko jako ozdoba wojownika i oznaka godności. Naszyjnik taki zwał się torques i im. in. jest wyobrażony na rzeźbach hellenistycznych przedstawiających umierającego Gala.
Znacznie obficiej przyozdabiały się kobiety celtyckie.
Ważnym uzupełnieniem stroju były brązowe fibule, czyli duże agrafy, służące do spinania szaty na ramionach.
Mężczyźni używali jednej żelaznej fibuli do spinania płaszcza. Powszechnie noszono wszelkiego rodzaju bransolety, które zdobiły - po kilka naraz – zarówno kiście dłoni, jak ramiona, a nawet kostki nóg. Bransolety bywają wykonane z brązu, szkła, żelaza, a nawet kamienia (lignitu), są ozdobione guzkowatymi wypukłościami i odznaczają się dużą prostotą. Tak samo ważnym uzupełnieniem stroju kobiety celtyckiej, przekazywanym z matki na córkę, były kolie paciorków szklanych, bursztynowych lub z półszlachetnych kamieni. U dzisiejszych Bretonek naszyjniki takie są rzeczą szczególnie cenną. Nie wolno ich sprzedawać, a jedynie wypożyczać na wesele. Przynoszą wówczas szczęście pannie młodej. Rzadziej, spotykaną ozdobą, być może związaną z pełnieniem jakichś funkcji religijnych, były łańcuchy z płytek brązowych, zdobione czasami czerwoną emalią i zakończone końskimi główkami, które są symbolem słonecznym.
Linki: http://jan.ucc.nau.edu/~w...ei-s-shoes.html (czyli pierwotna wersja baletek ^^)
http://heatherrosejones.c...s/clothing.html
http://www.vikingsonline....aelic/index.htm
http://www.gallica.co.uk/celts/clothing2.htm

społeczeństwo Celtyckie
Celtowie brytyjscy oraz iryjscy zdołali stworzyć - i to dopiero w średniowieczu – pierwsze państwa. Do tego czasu, mimo stosunkowo wysokiej kultury materialnej, posiadali dosyć archaiczną strukturę władzy plemiennej. Jej cechy możemy rekonstruować głównie na podstawie późnych przekazów. Podstawową komórką społeczną była rodzina monogamiczna, w której wysoką pozycję miała kobieta. Rodzina wchodziła w skład rodu, czyli klanu, a w jego obrębie więź krwi stanowiła o wzajemnych układach wspólnoty. Wyższą formą organizacji i zarazem jednostką o charakterze politycznym było tuath, czyli plemię. Tutaj więź wewnętrzną stanowiła pamięć o wspólnym pochodzeniu, pokrewieństwo klanów, wchodzących w jego skład. Na czele tuath stał król o mniej lub więcej autokratycznych prerogatywach, ograniczanych niekiedy przez oligarchię przywódców klanów. Z upływem czasu - u progu średniowiecza - władza jednostkowa króla zyskiwała coraz bardziej na znaczeniu. Król był, bowiem nie tylko wyniesionym przez prawo i zwyczaj reprezentantem politycznym ludu, ale także szczególnie wysoko stojącym krewnym, któremu należał się respekt rodzinny. Jako „ojciec" plemienia, król winien był się troszczyć o dobrobyt i bezpieczeństwo swego ludu. Lud ten miał świadomość pochodzenia od wspólnego, często mitycznego przodka, nierzadko zaliczanego do bóstw lub herosów. Króla uważano za jego potomka w linii prostej. Stąd spływały na niego także moce magiczne i stąd wynikał religijny prestiż. Ale król celtycki nie mógł poprzestać na odziedziczonych właściwościach. Musiał na co dzień czynem podkreślać, iż godzien jest atrybutów związanych z jego pozycją. Król i możni mieli obowiązek utrzymywać współplemieńców ze swego bogactwa, które było wspólnym dziedzictwem. Na jego utrzymaniu pozostawała kilkusetosobowa drużyna wojenna. Przykładem odwagi musiał być przede wszystkim król, jako wcielenie bohatera - przodka. Nie tylko zatem wiódł wojska do boju, ale walczył w pierwszym szeregu. Nierzadko pojedynek królów zastępował walkę zbrojnych zastępów. Król nie mógł mieć wad fizycznych, bo reprezentował urodę swego plemienia. Jeśli został okaleczony na wojnie lub w wypadku - musiał zrzec się władzy.
Król był w zasadzie mężem wszystkich kobiet w tuath, mężowie - tylko jego zastępcami, a wszystkie dzieci pierworodne w każdym rodzie uważano za dzieci króla. Tak więc głową każdego rodu był - przynajmniej teoretycznie - potomek królewski. Każdy z rodów stanowił autonomiczną jedność. Ziemia zasiedlona przez członków rodu, czyli fine, pierwotnie stanowiła własność niepodzielną lub też doraźnie dzieloną przez losowanie do corocznych upraw. Pastwiska, lasy i nieużytki były eksploatowane wspólnie. Ród solidarnie odpowiadał za długi i przestępstwa członków rodu.
Szczególnie szlachetną cechą obyczajów rodzinnych była wysoka społeczna pozycja dzieci ojcostwie nie ustalonym ojcostwie lub pochodzących ze związków nieślubnych. Miały one zapewnioną opiekę rodu i tuath oraz były świadome możliwości swego królewskiego (lub boskiego) pochodzenia. W legendach bohaterowie często wyrastają spośród takich dzieci. Inną interesującą cechą było pokrewieństwo z wyboru. U Celtów irlandzkich występowało powszechne zjawisko oddawania dzieci wkrótce po urodzeniu obcej rodzinie, która wychowywała je aż do uzyskania pełnoletności.
Pod pozorem demokracji plemiennej społeczność celtycka była silnie zhierarchizowana wewnętrznie, przy czym podstawą społecznego wyróżnienia było bogactwo. Od stanu posiadania zależała możliwość zajmowania odpowiedniego stanowiska. We wczesnym średniowieczu istniały „katalogi" określające precyzyjnie, jaki stan posiadania jest warunkiem przynależności do określonej warstwy. Stosunki wewnątrzrodzinne cechował dość wysoki status kobiety, o którym już pisałam.
U Celtów istniała szczególna warstwa społeczna, związana ze środowiskiem ludzi bogatych -
aes dana, grupa uprzywilejowana i ciesząca się dużym szacunkiem w społeczeństwie. Tworzyli ją biegli w sztuce rzemieślnicy, zwłaszcza pracujący w metalu (m.in. kowale), sędziowie, lekarze, a także poeci - bardowie. Na aes dana składali się ludzie wolni rozmaitego pochodzenia, ale biegłość w poszukiwanym zawodzie stawiała ich na uprzywilejowanym stanowisku i przysparzała bogactw. Byli to ludzie, których prestiż sięgał poza granice własnego tuath. Do grupy tej należeli również kapłani i wieszczowie, czyli druidowie i filidowie.
Wreszcie najniższą, nieliczną klasę społeczności celtyckiej stanowili niewolnicy.

Pochodzenie i występowanie Celtów
Nie możemy z całą pewnością odpowiedzieć na pytanie, skąd przybyli Celtowie. Na takie pozornie proste pytanie nie można udzielić odpowiedzi w odniesieniu do żadnego z historycznie znanych ludów. Udaje się nam śledzić ich przeszłość niekiedy w głąb czasów poprzedzających pojawienie się pierwszych źródeł pisanych. W pewnym momencie wątła nić się urywa i nie staje dzisiejszych środków badawczych, aby określić to, co nazywamy prakolebką jakiegoś ludu. Wiemy przecież, że Celtowie wchodzą w skład wielkiej rodziny ludów mówiących językami indoeuropejskimi, do których należeli starożytni Hetyci, Grecy, Rzymianie, Scytowie, Persowie i hinduscy
Ariowie. Należą do nich także ludy germańskie i słowiańskie łącznie z narodem polskim. Z chwilą kiedy ludy indoeuropejskie pojawiły się na starożytnej widowni dziejowej, rozeszły się po ogromnych przestrzeniach Eurazji od brzegów Oceanu Atlantyckiego po środkową Azję i Półwysep Indyjski. Zachodnią część tego obszaru zasiedlali – obok Ligurów i Iberów - Celtowie, którzy mieli wkrótce zdominować pod względem kulturowym i politycznym oba wspomniane ludy. Najdawniejsze siedziby Celtów, o których można mówić z pewną dozą prawdopodobieństwa, mieściły się w zasięgu kultury zachodniohalsztackiej, szczególnie u podnóża pomocnych stoków Alp, sięgając na wschodzie po ziemie czeskie.
Wśród archeologów panuje zgodne przekonanie, iż ową bogatą kulturę archeologiczną okresu halsztackiego stworzyli bezpośredni przodkowie tych Celtów, którzy pod tą nazwą (w brzmieniu greckim Keltoi lub łacińskim Galii czy Galatae) pojawiają się w relacjach starożytnych historyków począwszy od VI wieku p.n.e. Zasięg ekspansji Celtów w jej najdawniejszej fazie można ustalić śledząc rozmieszczenie zabytków z okresu halsztackiego i celtyckich nazw miejscowych. Wczesna migracja tego ludu skierowała się na zachód, wkraczając na obszar południowej Francji i docierając w głąb
Hiszpanii jeszcze przed VI wiekiem p.n.e. W VI wieku Celtowie zasiedlili cały obszar Francji, która od tej pory aż do czasu ostatecznego podboju przez Cezara stała się najważniejszym ich terytorium, zyskując nazwę Galii. Z Galii jeszcze przed schyłkiem VI wieku pierwsze grupy Celtów przedostały się na Wyspy Brytyjskie, zasiedlając Irlandię i Brytanię.

z Gąssowskiego narazie, potem dopisze z innych źródeł ;)

Dzięki Radku za tak miłe słowa :-)
_________________
‘Only the past I hold, for the heart I can’t possess
And the heart is every moment our destiny and our time
Till the rivers run backward and the moon no longer turns the tide
So hear me as I tell my truth
All is for love, and all is forever.’ Dancing on the dangerous ground
 
 
 
hornet 


Wiek: 33
Skąd: Sosnowiec
Wysłany: Nie 02 Gru, 2007 14:17   

:serduszka: :mrgreen:
wybaczcie tak treściwy post ;-)
 
 
 
NiefortunneZdarzenie 


Wiek: 27
Skąd: Będzin
Wysłany: Nie 02 Gru, 2007 15:02   

no przyznam,ze dobrze wiedzieć cos takiego, aż sobie wydrukuję :) dołączam sie do slów Radka.
Celtowie to jednak byli ciekawi :)
_________________
"Podarowałeś mi coś, co nawet trudno nazwać..." J.L. Wiśniewski
 
 
 
Skellig 

Wiek: 33
Skąd: Zawiercie / Warszawa
Wysłany: Pon 03 Gru, 2007 00:42   

Wydrukowane, jutro (w sumie dziś) w pociągu poczytam ;)
Podobnie w przypadku triskela (który już mi się zmył z dłoni ;( ). Wiedzy o Celtach nigdy za wiele ;)
 
 
 
puchacz1-82 


Skąd: Ennis
Wysłany: Czw 08 Kwi, 2010 19:32   

Tak, to ciekawa gropa kulturowa.
Zgadzam sie Rhiannon, to prawdziwy SKARB na tym forum.

[ Dodano: Pią 09 Kwi, 2010 17:31 ]
[ dwie zasadnicze sprzeczności, zauważone już przez autorów starożytnych, przewijające się w mitach aż po schyłek pogaństwa: jest to wiara w reinkarnacje dusz i jednoczesne przekonanie o nieśmiertelności duszy]
dlaczego to sperzecznosc, dusza w swej niesmiertelnej wedrowce umierajac w jednym ciele rodzila sie w innym. Czy dobrze rozumiem? Zresztom podobnie jak w chunie.

[ Dodano: Pią 09 Kwi, 2010 17:38 ]
Odnosnie zasad zwiazanych z tym iz maz jedynie zastepowal krola. Musial bym z zona zyc na odludziu, co zreszta do tej pory w Eire nie bylo by problemem, lub musial bym byc krolem i nie chodzi oto by miec wszystkie ale o to by byc jedynym (wiecie oco mi chodzi) dla mojiej wybranki. :-x

[ Dodano: Sob 10 Kwi, 2010 15:41 ]
(Pewne dane wskazują na to,
że kobiety celtyckie wyższego stanu zachowywały w małżeństwie dużą swobodę, wkraczającą także w sferę zagadnień seksualnych.)
Tak tylko co to znaczy?
czy naprzyklad ironizujac wchodzi celt do domu i juz wprogu slysz zone " dzisiaj przychodzi sasiad na noc wiec ty spisz w kuchni", czy jak to rozumiesz?
Drugie mije pytnie nawiazuje do Triskel i reinkarnacji. Napisalas ze symbolizuje on takrze wedrowke duszy. Po karzdym opuszczeniu ciala dusza wchodzi w nowo narodzone cialo majac doswiadczenie z poprzedniego zycia. A zarazem jak pisalas w podaniach dotyczacych tego zagadnienia jest napisane ze dusza wciela sie na chybil trafil, z kaczki w losia z losia w czlowieka z czlowieka w biedronke. Tylko ze biedronka majaca doswiadczenie chociazby z zycia jako czlowiek byla by nadzwyczaj inteligetna.
A moze to tak rodzisz sie jako biedronka twoja dusz gdy zdazy sie czegos nauczyc moze wcielic sie w zwierze bardziej inteligentne, powiedzmy w rybe i tak przez lata wieki stulecia az do czlowieka. Co sadzisz na ten temat Rhiannon?

[ Dodano: Sob 10 Kwi, 2010 17:40 ]
Acha nasowa mi sie jeszcze jedno pytanie, czy celtowie gdy upolowali jelesnia sarne, czy dzika zegnali jego dusze tak jak czynia to indianie z ameryki poludniowej, ktorzy tez wierza w reinkarnacje?

[ Dodano: Sob 10 Kwi, 2010 17:41 ]
Rhiannon,
_________________
puchacz
 
 
Rhiannon 


Wiek: 33
Skąd: Będzin
Wysłany: Sob 10 Kwi, 2010 23:32   

puchacz1-82 napisał/a:
dlaczego to sperzecznosc, dusza w swej niesmiertelnej wedrowce umierajac w jednym ciele rodzila sie w innym. Czy dobrze rozumiem? Zresztom podobnie jak w chunie.

Mniej wiecej. Tu raczej chodziło o to, że umierając dusza trafiała do Tir Na nOg (ziemia młodych lub też zwanej krainą lata). Ale mówiło sie też, że człowiek się odraza jako ryba, wierze, drzewo... Nie wiem jak jest w Hunie. Jest to chyba jedna z bardzo nielicznych gałezi ezoteryki do której nie miałam ochoty zaglądać.

puchacz1-82 napisał/a:
Tak tylko co to znaczy?
czy naprzyklad ironizujac wchodzi celt do domu i juz wprogu slysz zone " dzisiaj przychodzi sasiad na noc wiec ty spisz w kuchni", czy jak to rozumiesz?
Nie zupełnie. Znaczy Ty przepuszczasz to przez pryzmat swojego światopoglądu, zasad moralnych obecnych czasów itd. Raczej to chodzi o to jak np w Beltane śluby małżeńskie były zawieszane i nie liczyło się czyim mężem czy żoną się jest. Tak w starożytności brzemienna żona była skarbem i nikt nie pytał zbytnio czyje jest to dziecko.

puchacz1-82 napisał/a:

Drugie mije pytnie nawiazuje do Triskel i reinkarnacji. Napisalas ze symbolizuje on takrze wedrowke duszy. Po karzdym opuszczeniu ciala dusza wchodzi w nowo narodzone cialo majac doswiadczenie z poprzedniego zycia. A zarazem jak pisalas w podaniach dotyczacych tego zagadnienia jest napisane ze dusza wciela sie na chybil trafil, z kaczki w losia z losia w czlowieka z czlowieka w biedronke. Tylko ze biedronka majaca doswiadczenie chociazby z zycia jako czlowiek byla by nadzwyczaj inteligetna.
A moze to tak rodzisz sie jako biedronka twoja dusz gdy zdazy sie czegos nauczyc moze wcielic sie w zwierze bardziej inteligentne, powiedzmy w rybe i tak przez lata wieki stulecia az do czlowieka. Co sadzisz na ten temat Rhiannon?
Ja tam (chyba) nie pamiętam niczego z poprzednich moich wcieleń ;) i równie dobrze mogę odrodzić sie następnie jako łosoś. Znów to jest takie współczesne postrzeganie świata - ludzi czyli tych najwyżej rozwiniętych. Wtedy nie widziano tak świata. Dla współczesnego człowieka, który zna sie na biologii, astronomii, fizyce itd świat jest na dosyć zrozumiały, że nie potrzebuje np. personifikować zmieniających się pór roku. Wtedy fauna i flora były tak samo ważne. A może nawet i miały większe znaczenie. Np. mit o łososiu mądrości.

puchacz1-82 napisał/a:

Acha nasowa mi sie jeszcze jedno pytanie, czy celtowie gdy upolowali jelesnia sarne, czy dzika zegnali jego dusze tak jak czynia to indianie z ameryki poludniowej, ktorzy tez wierza w reinkarnacje?
Niezupełnie, coś w tym stylu ale nie dokońca. Nie wiem też jak to ładnie zgrabnie wytłumaczyć. Bo to raczej miało bardziej związek z bogami i ich aspektami niż duszą zwierząt. Np. Cernunnos miał związek z jeleniem - jako symbolu męskiej siły. W tym momencie w myślach pojawiają mi sie jakieś opowiadania i mity o tym mówiące ale nie wiem na prawdę jak to wytłumaczyć.
_________________
‘Only the past I hold, for the heart I can’t possess
And the heart is every moment our destiny and our time
Till the rivers run backward and the moon no longer turns the tide
So hear me as I tell my truth
All is for love, and all is forever.’ Dancing on the dangerous ground
 
 
 
Owca 


Wiek: 30
Skąd: Będzin
Wysłany: Nie 11 Kwi, 2010 09:13   

Rhiannon napisał/a:
Ja tam (chyba) nie pamiętam niczego z poprzednich moich wcieleń ;)

pamiętasz tylko nie zdajesz sobie z tego sprawe.. za to Twoja podświadomośc wie wszystko :->
_________________
"Może nieważne co się robi w życiu, pod warunkiem, że robi się to najlepiej i z radością. "
/"Poza światem Puchatka"/
 
 
 
A`Darris 


Skąd: Katowice
Wysłany: Nie 11 Kwi, 2010 13:06   

Tia... Podświadomość zawsze jest mądrzejsza od świadomości, ale my nie potrafimy jej słuchać. Choć zawsze istnieje możliwość nauczenia się tego - w jakimś stopniu :->
_________________
Dance or be danced.
 
 
puchacz1-82 


Skąd: Ennis
Wysłany: Nie 11 Kwi, 2010 13:43   

(Ja tam (chyba) nie pamiętam niczego z poprzednich moich wcieleń)
:-) zgadzam sie z Olcia.
Posluchaj jest to w Twojej pamieci, jak wspomnienia z tego zycia. Podswiadomosc to instynkty, emocje i wspomnienia. Nie panujemy czasem nad tym co kryje podswiadomosc. Tak jak czasem wpadasz w gniew radosc smutek, to przychodzi samo, z srodka, z podswiadomosci. Niewiesz dlaczego cos Ci sie podoba a cos nie. Mowisz tulipan a Twoja podswiadomosc "wysowa odpowiednie szuflady pamieci" i wyciaga z nich krztalt, kolory zapach tulipana. Nie myslisz otym to dzieje sie instynktownie. Zreszta wierzyc czy nie hipnoza potrafi "wysunac szuflady" pamieci ktorych, my sami swiadomoscia nie potrafimy wysunac. Ok, ale chyba odbieglem od tematu.
Tak wiec rozumie ze dla celta nie bylo nic zlego w tym ze mogl po smierci wcielic sie w wilka czy niedzwiedzia. Ok, czemun nie.

[ Dodano: Nie 11 Kwi, 2010 13:11 ]
(Tak w starożytności brzemienna żona była skarbem i nikt nie pytał zbytnio czyje jest to dziecko.)
Ok, rozumiem i szanuje Twoj poglad na ta sprawe. Tylko, co nie czuli milosci? No bo jak mezczyzna wojownik, mogl patrzec jak jego partnerka uprawia seks z innym mezczyzna?
Rozumiem tradycje w slowianskiej tradycji tez mamy taka noc, jednak w te noc mlode kobiety zakladaky wianki na glowe co symbolizowalo dziewctwo (stan wolny), i to je mezczyzni nie bedacy w zwiazkach porywali na te jedna noc w celu z gory wiadomym. Tak wiec pryzmat czasow, pryzmatem, ale te emocje i uczucia w nas zyjace nie zmienily sie chyba az tak bardzo przez wieki. Zreszta Sokrates stwierdzil ze najwieksze wojny wybuchaja przez kobiety, a mowil przcierz o czasach w ktorych zyl (starozytnosc). Wezmy Troje, grecy nie stwierdzili ze tego kwiatu to pol swiatu i ruszyli po Helene by ja odzyskac. Tak wiec wydawalo mi sie ze w tamtych czasa wiernosc i milosc ceniono nawet bardziej niz dzisiaj. Tak wiec obraz dumnego wojownika patrzacego jak inny mezczyzna uprawia seks z jego partnerke czy ta chce czy nie, to dla mnie nie zrozumiale. Choc to Ty masz wiedze a ja pytam, wiec moge sie mylic.

[ Dodano: Nie 11 Kwi, 2010 13:17 ]
(Cernunnos miał związek z jeleniem - jako symbolu męskiej siły.)
Ok, rozumiem. Laczyli zwierze z bogiem i tym co on uosabia, a co za tym idzie sporzycie jego symbolu dawalo to co symbolizuje bog. Piszesz jasno i zrozumiale i dzieki ze masz ochote pisac :-)

[ Dodano: Nie 11 Kwi, 2010 13:22 ]
(to Twoja podświadomośc wie wszystko)
Podswiadomosc to taka ksiazka w nas, i to tylko od osoby czytajacej czyli nas (swiadomosci) zalerzy jak bedziemy zwiedzy w niej zawartej korzystac.

[ Dodano: Nie 11 Kwi, 2010 13:24 ]
(Podświadomość zawsze jest mądrzejsza od świadomośc)
Podswiadomosc to wiedza, jednak swiadomosc to inteligecja ktora korzysta z tej wiedzy czesto bardzo roznie.

[ Dodano: Nie 11 Kwi, 2010 13:33 ]
Rhiannon,

[ Dodano: Nie 11 Kwi, 2010 14:00 ]
Zrezszta moze i Rhinnon masz racje, moze to zalezy od kregow kulturowych, i dlanich to swieto bylo dyspesom i nikt nie mogl do nikogo miec o nic pretesji. Tak jak indianie kanibale sa wychowani tak a nie inaczej i zjedzenie innego czlowieka to dla nich normalny rytual.

[ Dodano: Nie 11 Kwi, 2010 14:02 ]
Rhiannon sory za zgubienie "a" :-)

[ Dodano: Nie 11 Kwi, 2010 14:05 ]
Tylko czy w tych podaniach nie ma nic otym ze nie moc miec pretensji nie jest toz same z niemieniem faktycznie pretesji?
_________________
puchacz
 
 
Rhiannon 


Wiek: 33
Skąd: Będzin
Wysłany: Nie 11 Kwi, 2010 16:21   

puchacz1-82 napisał/a:
Zreszta wierzyc czy nie hipnoza potrafi "wysunac szuflady" pamieci ktorych, my sami swiadomoscia nie potrafimy wysunac. Ok, ale chyba odbieglem od tematu.
Ogólnie to wszystko działa/nie działa O ILE SIĘ WIERZY w reinkarnacje ;)
puchacz1-82 napisał/a:

(Tak w starożytności brzemienna żona była skarbem i nikt nie pytał zbytnio czyje jest to dziecko.)
Ok, rozumiem i szanuje Twoj poglad na ta sprawe. Tylko, co nie czuli milosci? No bo jak mezczyzna wojownik, mogl patrzec jak jego partnerka uprawia seks z innym mezczyzna?
Bo źle interpretujesz to wszystko. Gwałty były naganne ale przecież wtedy czasem zawierano małżeństwa nie tyle z milości co np. dla korzyści majątkowych. Dla zachowania ciągłości jakiegoś rodu itd. Poza tym celtowie mieli też zwyczaj brania ślubu na okres jednego roku. I po tym roku decydowali się na na zostanie ze sobą bądź nie.
To po prostu jest inny światopogląd, inne patrzenie na świat i posiadanie innych wartości.
_________________
‘Only the past I hold, for the heart I can’t possess
And the heart is every moment our destiny and our time
Till the rivers run backward and the moon no longer turns the tide
So hear me as I tell my truth
All is for love, and all is forever.’ Dancing on the dangerous ground
 
 
 
puchacz1-82 


Skąd: Ennis
Wysłany: Nie 11 Kwi, 2010 16:39   

Ok, wiec jaki byl ich system wartosci? Poczekaj, poczekaj. Zaraz mowisz o przedlurzaniu rodu. Tylko ze kobieta bedaca czlonkiem rodu a majaca dziecko z mezczyzna z innego konkurencyjnego rodu wzmacniala konkurencyjny rod. Czy tak? Pozatym powiedz mi czy w takim razie po tym roku gdy ludzie decydowali sie zostac razem tez brali udzial w tym "bierz co chcesz"?
_________________
puchacz
 
 
Arashi 


Wiek: 31
Skąd: Katowice
Wysłany: Nie 11 Kwi, 2010 16:57   

Moze sie myle, ale dziecko raczej zostawalo przy matce, wiec niezaleznie od pochodzenia ojca, to jej rod byl "wzmacniany". Pewnie nierzadko takie dziecko przyczynialo sie do powstania wiezi miedzy rodami. A poza tym, raczej nie sadze, zeby rody stricte antagonistyczne braly udzial we wspolnych obchodach Beltane ;)

Reszte pytan pozostawiam Rhiannon i z zainteresowaniem sledze rozwoj dyskusji.
_________________
Of course we lied about the cookies. We're the DARK side, remember?
 
 
 
Rhiannon 


Wiek: 33
Skąd: Będzin
Wysłany: Nie 11 Kwi, 2010 17:05   

Shiroi ma racje.
Tym bardziej, ze Celtowie uznawali matriarchat a nie patriarchat. I to raczej ma kluczowe znaczenie.

Ps. Shiroi nie przysłuchuj sie tylko żywiej bierz udział w dyskusji :-P
_________________
‘Only the past I hold, for the heart I can’t possess
And the heart is every moment our destiny and our time
Till the rivers run backward and the moon no longer turns the tide
So hear me as I tell my truth
All is for love, and all is forever.’ Dancing on the dangerous ground
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group